25.04.2026. Uroczystości obozowe.
Ostatnia sobota kwietnia, tradycyjnie była dniem, kiedy spotykamy się na cmentarzu obozowym, aby oddać hołd tym, którzy zostali zamordowani bądź zmarli z wycieńczenia, chorób czy tortur, w niemieckim obozie w Potulicach w latach 1941- 1945.
Montaż słowno- muzyczny przedstawili uczniowie Zespołu Szkolno-Przedszkolnego im „Dzieci Potulic”. Po okolicznościowych przemówieniach, m.in. Burmistrza Miasta i Gminy w Nakle nad Notecią, rozpoczęła się uroczysta Eucharystia, której w tym roku przewodniczył Ks. dr Bogusław Kozioł TChr – Rektor Wyższego Seminarium Duchownego dla Polonii Zagranicznej w Poznaniu. Wraz z Ks. Rektorem do Potulic przybyli klerycy tegoż Seminarium, którzy zapewnili asystę liturgiczną.
Po zakończonej Mszy Świętej odczytany został Apel Poległych zakończony salwą honorową. Składanie wiązanek kwiatów, a następnie przemarsz pod Kamień Pomnik i uczczenie minutą ciszy oraz hejnał „Śpij Kolego” zakończyły oficjalne tegoroczne uroczystości.
Poniżej można przeczytać kazanie Ks. Rektora, które wygłosił na tej uroczystości.
Przechodząc obok Waszego kościoła w Potulicach, nad drzwiami czytamy wezwanie: Solve vincla reis – jest to fragment łacińskiej antyfony maryjnej z VIII w., które to zdania można przetłumaczyć „Zerwij więzy winnym” lub w sensie teologicznym „Rozwiąż pęta grzeszników”.
To zdanie – solve vincla reis – jest modlitwą Kościoła, aby Maryja wstawiała się u Boga w imieniu grzeszników, aby z kolei Bóg dotknął źródła zniewolenia w sercu człowieka – tego, co pęta, zniewala od środka – a zatem: grzechu, kłamstwa, nienawiści, pychy, zemsty.
I tu odsłania się paradoks tego wezwania, który dziś boli szczególnie – bo przecież słowa o wyzwoleniu z pęt grzechu widnieje w bliskości miejsc, gdzie ludzie byli pętani fizycznie – gdzie niewinni cierpieli, pracowali ponad siły, byli upokarzani i zabijani tylko dlatego, że ktoś uznał ich za „gorszych”, „niepotrzebnych”, „przeszkodę”.
Bo ta modlitwa krzyczy wręcz obok miejsca, które było od jesieni 1941 roku do stycznia 1945 roku miejscem gehenny ok. 25 000 osób, w dużej mierze dzieci i młodzieży. Miejscem śmierci w nieludzkich warunkach blisko 1 300 osób, w tym 767 dzieci.
I czy to nie jest właśnie paradoks, że Kościół w takim miejscu woła tym napisem „uwolnij z winy”, jak?! przecież ci ludzie tam więzieni jaką mieli winę?! Czy nie lepiej było by napisać i wykrzyczeć, tu w Potulicach: „uwolnij niewinnych”?!
A jednak te dwa wołania spotykają się w jednym punkcie. Bo obozy, wojny i systemy pogardy nie biorą się znikąd.
One rodzą się z grzechu, który przestaje być „prywatny” i zaczyna urządzać świat:
– z przekonania, że wolno podeptać godność drugiego;
– z pychy, która chce być panem życia i śmierci;
– z lęku, który szuka winnych poza mną;
– z chciwości, która pragnie ziemi, wpływu i zysku;
– z ideologii, która obiecuje raj, jeśli usunie się Boga i wartości.
Liturgia Słowa dzisiejszej soboty (25 kwietnia), gdy przeżywamy też święto św. Marka, ewangelisty prowadzi nas właśnie w tę stronę – od tego, co jest zewnętrzne do serca. Słyszymy, że Bóg nie jest obojętny na cierpienie człowieka, że widzi łzy i słyszy krzyk. I jakże pełne nadziei są słowa z I czytania: „Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was”. „Jemu zależy na was”!
Ale w I czytaniu słyszymy także ostrzeżenie z ust św. Piotra: „Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając kogo pożreć”. To zdanie brzmi w Potulicach przerażająco dosłownie. Obóz ten był miejscem, gdzie zło przybrało ludzką postać. To miejsce, gdzie ryczący lew nienawiści krążył po barakach, pożerając zdrowie, młodość i życie.
Na szczęście św. Piotr nie zostawia nas tylko z tym zdaniem, ale dodaje natychmiast: „Mocni w wierze przeciwstawiajcie się jemu”. I tu jest klucz do zrozumienia Potulic, który koresponduje mocno z przytoczonymi słowami antyfony. Przeciwstawieniem się złu była wiara więźniów, ich wzajemna pomoc, zachowanie godności w nieludzkich warunkach. Wiara była jedynym kapitałem, którego żaden SS-man nie był w stanie odebrać.
I idąc dalej do Ewangelii wg św. Marka słyszymy wezwanie Chrystusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”.
Co to znaczy głosić Ewangelię w cieniu potulickiej baraków? Co znaczy głosić Ewangelię w cieniu krzyży na potulickim cmentarzu? Czy można w obliczu tej gehenny głosić Ewangelię? Dobrą nowinę?
Ten nakaz Chrystusa oznacza, że nawet w „krainie śmierci” światło Chrystusa nigdy nie gaśnie. Że po wielkopiątkowej nocy rozpaczy, przychodzi blask poranka wielkanocnego.
Wyzwolenie obozu w Potulicach, które przyszło 21 stycznia 1945 roku, było fizycznym ocaleniem, ale przez te wszystkie lata nieludzkiego traktowania, więźniowie – często modląc się szeptem – głosili Ewangelię swoją wytrwałością. Dziś z całą świadomością tych, którzy zginęli w obozie, ale też tych, którzy przeżyli można uznać za męczenników. Może Kościół nigdy ich nie nazwie oficjalnie tym tytułem, ale w oczach Boga z pewnością tymi męczennikami są.
Św. Marek pisze dalej, że uczniowie „poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi”. A to jest zadanie już dla nas, jako wspólnoty pamięci. Naszym zadaniem jest bowiem bycie świadkiem.
– Głoszenie Ewangelii dzisiaj to pielęgnowanie pamięci o ofiarach z Potulic, to mówienie o tym, że człowiek nie może być traktowany jak przedmiot.
– Głoszenie Ewangelii to wezwanie do wdzięczności za dar wolności, ale to również moment, w którym prosimy o dar przebaczenia, ale bez zapominania o prawdzie. Bo tylko prawda – ta o zbrodniach i ta o heroizmie ocalałych – nas wyzwoli.
– Musimy więc „głosić Ewangelię” – czyli prawdę o godności każdego człowieka – wszędzie, aby takie miejsca jak Potulice, Auschwitz, Dachau nigdy więcej nie powstały.
Pierwszym darem Zmartwychwstałego Pana jest pokój. Trwamy w okresie wielkanocnym, gdy szczególnie przeżywamy tę prawdę. Pokój Chrystusa nie jest tylko „brakiem wojny”, ale owocem ładu – gdy człowiek jest na swoim miejscu wobec Boga i wobec drugiego. Dlatego Zmartwychwstały nie zaczyna od politycznych deklaracji, tylko od pokazania swoich ran.
To jakby mówił: * prawdziwy pokój nie przychodzi przez zapomnienie, lecz przez prawdę i uzdrowienie; * nie przez triumf silniejszego, lecz przez przebaczenie i miłość, która potrafi zatrzymać spiralę odwetu.
Kiedy wspominamy dziś rocznicę wyzwolenia obozu w Potulicach, nie da się nie pomyśleć o tym, że także dziś na świecie w wielu miejscach toczy się wojna – Według danych na rok 2026, świat znajduje się w jednym z najbardziej niestabilnych momentów od zakończenia II wojny światowej, z ok. 60 aktywnymi konfliktami zbrojnymi o różnej intensywności. A Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża mówi nawet o ponad 130 zbrojnych konfliktach
I ludzie znów uciekają z domów, znów giną żołnierze i cywile, znów rozdzielane są rodziny, znów rośnie pokusa, by nienawidzić „tamtych”. Te konflikty mają różne przyczyny bezpośrednie, ale w istocie są do siebie podobne – pragnienie władzy i dominacji, walka o zasoby, upokorzenie karmione propagandą, zemsta podsycana latami, a także obojętność świata, który zbyt długo patrzy w inną stronę.
Kiedy więc zyskamy pokój? Nie wtedy, gdy jedna strona „dobije” drugą, ale wtedy, gdy człowiek uzna, że nie jest bogiem. Pokój rodzi się, gdy wracamy do Boga i do Jego przykazań: * gdy prawda nazywa krzywdę krzywdą; * gdy sprawiedliwość chroni słabych; * gdy odpowiedzialni przestają żerować na ludzkim lęku; * gdy przebaczenie – nie tanie i nie na rozkaz – zaczyna leczyć pamięć, a nie ją amputować. * Pokój zaczyna się od serca, ale nie kończy się na sercu – prowadzi do konkretnych decyzji, do ochrony życia, do pomocy ofiarom, do budowania wspólnoty, która nie pozwala odczłowieczyć nikogo.
Dlatego dziś solve vincla reis staje się nie tylko napisem, ale programem pamięci i sumienia. Prosimy Boga: „rozwiąż więzy winy” – bo wiemy, że z winy rodzą się więzy niewinnych. Prosimy Go o wolność od grzechu, który zaczyna się czasem od drobnego pogardliwego słowa, od żartu, od przyzwolenia na kłamstwo, od obojętności na cierpienie.
A kończy się strukturami przemocy, które potrafią zbudować obóz.
Módlmy się więc dziś za tych, którzy w Potulicach cierpieli i zginęli, którzy przeżyli, za ich rodziny i za wszystkich, których życie zostało naznaczone tym miejscem. Módlmy się za sprawujących władzę i za podejmujących decyzje – by nie deptali człowieka w imię interesu. Módlmy się za żołnierzy i cywilów w krajach ogarniętych wojną, za uchodźców, za dzieci, które nie rozumieją, dlaczego dorośli nie potrafią żyć w pokoju.
Módlmy się o pokój i zgodę w naszych rodzinach, o zgodę w Ojczyźnie. I módlmy się o to, by Bóg rozwiązał także nasze własne „więzy winy”, bo tylko człowiek wolny wewnętrznie potrafi być budowniczym pokoju.
Niech Zmartwychwstały Chrystus – Pan życia, a nie śmierci – uczy nas takiej pamięci, która nie zamienia się w nienawiść, i takiej wiary, która nie ucieka od prawdy. A tam, gdzie człowiek związał człowieka, niech Bóg rozwiąże więzy: najpierw więzy grzechu, aby już nigdy nie powstały więzy dla niewinnych. Amen.
Kazanie: Ks. Bogusław Kozioł TChr
Zdjęcia: Szymon Niemczewski























































